Blogusz lata z Mistrzem Świata!

Blogusz lata z Mistrzem Świata!

To, że Blogusz uwielbia wysokości chyba wszyscy dobrze wiecie :) W końcu z góry widać więcej, dlatego zazwyczaj wspinam się na dachy wieżowców, czasem fotografuję AleksanDronem lub z pokładu samolotu, ale jeszcze nie latałam..motoparalotnią! Muszę przyznać, że to było jedno z moich największych marzeń, ale nigdy nie sądziłam, że będę latała nad Warszawą w tandemie z trzykrotnym Mistrzem Świata – Pawłem „Lojakiem” Kozarzewskim z Tandemujemy.pl. Ale po kolei :)



Paralotniarzy najczęściej można  spotkać w Wilanowie, Serocku, nad Zegrzem. Ja na lot z Pawłem wybrałam się do Wilanowa, żeby uchwycić panoramę Warszawy w świetle zachodzącego słońca. Tak samo jak w przypadku latania dronem czy fotografowania z dachów wieżowców, najtrudniejsze było dopasowanie do naszych planów pogody, zgranie pozwoleń na lot. Do lotu moto-paralotnią przymierzałam się już od około 2 tygodni, ale tuż przed okazywało się, że jest zbyt duży wiatr etc.



Sama organizacja lotu jest bardzo łatwa. Po umówieniu się i dotarciu we wskazane miejsce wystarczy wypełnić formularz poświadczający, że wiemy na co się piszemy, stan zdrowia pozwala na odbycie lotu. Musimy również podać pilotowi swoją wagę, co przy lotach tandemowych jest kluczowe, żeby dopasować odpowiednią moc silnika. Potem wystarczy już tylko przebrać się w kombinezon, założyć kask i okulary ochronne. Lojak wyposażył mnie również w mikrofon, abym przez cały lot mogła sobie z nim swobodnie rozmawiać.



Motoparalotnia na żywo wydaje się malutka, a przecież ten sprzęt może w powietrzu osiągnąć prędkość nawet 100 km/h ( w tandemach zazwyczaj lata się przy ok 50 km/h).Te linki, skrzydła, kółka zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Pasażer siada z przodu, pilot z tyłu. Plus tego rozwiązania jest taki, że można sobie swobodnie podziwiać widoki i robić zdjęcia, nie krępują nas żadne barierki, ALE muszę przyznać, że wiatr we włosach, oraz fakt, że nie widzę co robi pilot sprawia, że adrenalina i emocje są niesamowite! Zwłaszcza podczas manewrów z wyłączonym silnikiem nad lasem. Ale z takim pilotem nie ma się czego bać, już nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy, tym razem planujemy z Pawłem podziwiać Warszawę w świetle dziennym :) Jak Wam się podoba Warszawa z tej perspektywy? Dajcie znać w komentarzach!



Blogusz
a.logusz@gazeta.pl