Nie dla ograniczenia wolności panoramy

Nie dla ograniczenia wolności panoramy

„Szanuj Blogusza swego, możesz nie mieć innego” – to powiedzenie, wymyślił mój kolega, który choć lubi oglądać moje fotografie, sam ma lęk wysokości. Tym razem jednak nabiera ono nowego znaczenia, za sprawą reformy przepisów chroniących prawa autorskie nad którą pracuje Parlament Europejski, a konkretnie poprawki dotyczącej „wolności panoramy”.



O co chodzi?

 

Obecnie w Polsce- tak jak i w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Austrii, Czechach, Słowacji, Szwajcarii, Chorwacji, Hiszpanii, Portugalii- każdy może zrobić zdjęcie krajobrazu, panoramy miasta czy skyline’u (zarówno dla celów prywatnych jak i komercyjnych)- w tym dzieł architektury, charakterystycznych punktów znajdujących się w przestrzeni publicznej lub sztuki np. rzeźb bez konieczności zdobywania pozwoleń od ich autorów. Z kolei na Litwie, Łotwie i Estonii, Rumunii, Bułgarii, Słowenii, Islandii można fotografować panoramę dla celów niekomercyjnych, czyli na użytek prywatny.
 
Jeśli Parlament Europejski przegłosuje wejście nowego prawa, fotografowanie lub filmowanie obiektów umieszczonych na stałe w przestrzeni publicznej będzie wymagało autoryzacji twórców lub właścicieli tych obiektów.



Jadąc na wakacje pamiętajcie, że tego typu regulacje obowiązują w niektórych krajach UE. Prawa do wolności panoramy nie ma w Belgi, Francji, Włoszech czy Grecji, a także na Ukrainie i Białorusi. Sfotografowanie i opublikowanie w mediach społecznościowych Wieży Eiffela czy brukselskiego Atomium lub budynków Parlamentu Europejskiego może wiązać się z nieprzyjemnościami. Warto tu zaznaczyć, że Wikipedia czy media społecznościowe są traktowane jako serwisy komercyjne, których zawartość może być użyta w celach promocyjnych ( sama wieża Eiffela nie jest już chroniona prawem autorskim, ale jej oświetlenie- owszem, dlatego fotografowanie jej nocą bez zezwolenia jest zakazane).



Czy przestrzeń publiczna zostanie publiczna? 
Wyobraźmy sobie teraz, że nowe przepisy wchodzą w życie, a Blogusz ma ochotę sfotografować sobie centrum Warszawy. Mam tu na myśli cały czas elementy ogólnie dostępnej panoramy, wszystko to co możemy obserwować w przestrzeni publicznej, chodząc po ulicach ( a nie to, co znajduje się w ramach czyjejś własności prywatnej lub wnętrzu). Czy będę musiała zdobyć zgodę od każdego autora, właściciela, twórcy obiektów widocznych w panoramie? Przykładowo: właściciela Pałacu Kultury, właściciela Stadionu Narodowego, właścicieli wieżowców w Centrum, autorki tęczy, palmy, właścicieli centrów handlowych, twórców wszystkich pomników i zabytków po drodze? Absurd!



Kto na tym zyska? Jak miałoby wyglądać ustalenie, kto ma prawo do udzielenia mi autoryzacji na wykonanie fotografii? Czy autoryzacja będzie procesem formalnym, z wnioskiem i pieczątką czy wystarczy umowa ustna? Czy będzie odpłatna? Wyobraźmy sobie, że jakimś cudem udało mi się dostać zgodę od właściciela jednego budynku widocznego na fotografii, a od innego nie. Co wtedy? Czy będę musiała zamazać budynek widoczny na fotografii, pomimo, że spacerując ulicami Warszawy mogę widzieć go z różnych, nawet dalekich punktów miasta? Jak takie przepisy wpłynęłyby na fotografie, wydawanie książek, ale także na turystykę, publikacje zdjęć w mediach społecznościowych? Przecież tysiące ludzi, którzy jadąc na wakacje publikuje zdjęcia prywatne ze zwiedzanych miast i dostępnych w nich atrakcji także przyczynia się do kształtowania ich wizerunku czy promocji. A przede wszystkim co po wejściu w życie takich przepisów oznaczałoby pojęcie „przestrzeń publiczna”?
Głosowanie nad poprawką odbędzie się 9 lipca.  Nie wiem jak Wy, ale ja zdecydowanie wolę tą fotografię w pełnej krasie.


Blogusz
a.logusz@gazeta.pl